Moja Polska 2009-11

Rok szkolny 2010/2011

 

40. ROCZNICA GRUDNIOWEJ REWOLTY
Z okazji 40 rocznicy wydarzeń grudniowych na Wybrzeżu uczniowie klasy 3C wzięli udział w niezwykłej lekcji historii. Oto ich relacje i refleksje.

Podróż gimnazjalistów do Grudnia '70
        40 lat temu, a dokładniej 17 grudnia 1970 roku, w Szczecinie na ulicy Dubois, doszło do starcia pomiędzy strajkującymi stoczniowcami a oddziałami ZOMO. Robotnicy żądali obniżek cen żywności, artykułów codziennego użytku oraz podwyżek płac. Pokojowa demonstracja szybko przerodziła się w zażartą bitwę. Dziś, o tych dramatycznych wydarzeniach, opowiadał nam Romuald Wydrzycki wraz z przewodnikiem Tomaszem Wieczorkiem.
Zaproszenie od Urzędu Marszałkowskiego
Wszystko zaczęło się od lekcji języka polskiego w Gimnazjum nr 10.
W takcie zajęć, polonistka Julita Dawidowicz zaproponowała naszej klasie 3c, spotkanie ze świadkiem zdarzeń 17 grudnia 1970 roku w ramach programu edukacyjnego, prowadzonego przez Urząd Marszałkowski Szczecina. Do spotkania miałoby dojść dnia 10 grudnia. Byłem bardzo ciekawy tegoż spotkania z dwóch powodów: interesuje mnie historia miasta, w którym żyję już piętnaście lat oraz chciałem się dowiedzieć jak wyglądał Szczecin 40 lat temu, kiedy w Polsce panował ustrój komunistyczny. Nie mogłem się doczekać.
Wspomnienia pana Romualda
Wszyscy odświętnie ubrani, wyjechaliśmy ze szkoły o godzinie dziewiątej. Dotarliśmy do celu w niecałe pół godziny.
Weszliśmy do budynku Bellstream, pokierowani przez przewodnika dotarliśmy do sali konferencyjnej, gdzie czekał już na nas pan Romuald Wydrzycki.  Zajęliśmy miejsca przy stole, poczekaliśmy chwilę aż przyjdzie reszta dziennikarzy, po czym pan Wydrzycki zaczął nam opowiadać o wydarzeniach sprzed 40 lat. Pracował on wtedy jako inżynier w stoczni szczecińskiej i tak jak wielu innym robotnikom, jemu też nie podobało się to, co dzieje się dookoła.  „Totalne braki w sklepach, jeden rodzaj kaszanki zwanej kawiorem, musztarda i ocet na półkach. Dostanie paszportu na wyjazd zagraniczny graniczyło z cudem” – wspomina pan Wydrzycki. Na dodatek panował okres świąteczny, więc tym bardziej dotkliwsza była bieda. Romuald nie pamięta już kto dał impuls robotnikom, aby wyszli skandować na ulicach. Tłum wyszedł za bramy stoczni i kiedy skręcił w ulicę Dubois doszło do pierwszego starcia z siłami ZOMO. ”Milicjanci zamaskowani, uzbrojeni w tarcze, pałki. Był też samochód-gazik. Milicja rzucała granaty łzawiące i dymne, a robotnicy cegły i kamienie. To starcie wygrali robotnicy, przewrócili samochód, który podpalono. Pamiętam, jak torami tramwajowymi płynęły strugi płonącego paliwa” - wspominał. Po tym triumfie, tłum robotników ruszył pod budynek Komitetu Wojewódzkiego PZPR – dzisiejszej Komendy Głównej Policji. Opowiadał, jak ludzie podpalili budynek, jak przyjechało wojsko, a tłum skandował „Wojsko z nami!”. Następnego dnia (18 grudnia) Pan Romuald odpowiadał za stoczniowy węzeł komunikacyjny, gdyż cała komunikacja miejska siadła. Przekazywał komunikaty, nagrywał negocjacje robotników z rządem na magnetofon. Obawiał się aresztowania w trakcie negocjacji. Po spełnieniu paru postulatów przez rząd, wznowiona została komunikacja miejska. Strajki choć trwały do stycznia to po ich zakończeniu rozpoczęły się liczne prześladowania, których ofiarą był między innymi Wydrzycki: bywał przesłuchiwany, miewał rewizje w domu, torturowano go, nie chciano wydać paszportu a nawet próbowano go zwolnić z pracy. "Zobaczyłem swoją teczkę w IPN. Bardzo mi się przykro zrobiło, gdy zobaczyłem tam donosy na mnie pisane przez moich wszystkich, najbliższych kolegów i tych, których miałem za przyjaciół"- powiedział Wydrzycki. Z nie malejącym zaciekawieniem słuchałem, jak opowiadał i w głowie mi się nie mieściło, że moi dziadkowie i babcie przeżyli takie piekło. Nie mogłem dopuścić myśli, że w czasach komuny, aż tak źle się działo w naszym mieście.
Żywa lekcja historii
Kiedy pan Romuald skończył swoją opowieść, posypały się pytania zadawane zarówno przez dziennikarzy, jak nas samych. W końcu, kiedy pytania ustały, cała nasza grupa, do której dołączył miejscowy przewodnik pan Tomasz Wieczorek, wyszła z budynku i skierowała kroki ku komendzie. Mogliśmy sobie wyobrazić, jak z okien padały strzały w stronę protestujących, sam przewodnik pokazywał nam miejsca, w których leżały ciała zabitych robotników. Wydrzycki opowiadał, jak lekarze z pobliskiego szpitala biegli nieść pomoc rannym i jak potem byli prześladowani. Obejrzeliśmy również mieszkanie, gdzie w jednym z okien znajdowała się dziura po strzale, który zabił przypadkowo dziewczynę. Trudny do wyobrażenia dla mnie był widok zrujnowanych budynków, których nikt przez lata nie chciał odbudowywać. Nasze spotkanie skończyło się na Placu Solidarności, gdzie postawiony został pomnik ku czci ofiar Grudnia '70. Całkowitą abstrakcją był dla mnie fakt, że w ciągu całego tego zamieszania zginęło  16 osób.
Na zakończenie zostaliśmy zaproszeni na obiad organizowany przez Urząd Marszałkowski.

Jestem bardzo zadowolony z tego spotkania, a raczej żywej lekcji historii. Dzięki niej dowiedziałem się o szokującej historii, jaka miała miejsce tutaj, w Szczecinie. Zaimponował mi swoją postawą sam Romuald Wydrzycki w trakcie tychże wydarzeń. Oby więcej takich lekcji było organizowanych przez nasz urząd.

Aleksander Linke
Zachować pamięć o wydarzeniach grudnia '70

    Lekcja na temat wydarzeń grudnia'70 była ważna i potrzebna gimnazjalistom. W obrazowy sposób przedstawiono wydarzenia, o których my, Szczecinianie powinniśmy pamiętać. Ten kolejny masowy zryw zwykłych pracujących ludzi uświadamiał rządzącym, że muszą liczyć się z prawami szarych obywateli, natomiast milionom Polaków pokazywał, że działając wspólnie maja wielką siłę do dokonania zmian.  
Maja Podemska
Rewolta grudniowa w Szczecinie
Oczami  stoczniowca
Wydarzenia mające miejsce w Szczecinie, na przełomie lat 1970/1971, opisał pan Romuald Wydrzycki, inżynier budowy statków, na spotkaniu z uczniami z Gimnazjum nr 10, w ramach lekcji prowadzonych przez uczestników historii w terenie. W tym okresie pan Romuald pracował w swoim zawodzie na stoczni szczecińskiej.
Wieści z Gdańska
W okresie przedświątecznym nastąpiła podwyżka cen żywności. Dnia 17.12.1970 do Szczecina doszły słuchy o proteście w Gdańsku. Na ulicach zaczęli zwoływać się ludzie. Robotnicy byli zawiedzeni, że nikt nie chce z nimi rozmawiać. Tłumy w manifestacji wyszły na ulicę w poparciu dla Gdańska. Pierwsze walki odbyły się na ul. Dubois. Ludzie krzyczeli hasła przeciw podwyżce cen, komunizmowi. Milicja, gdy rozmowy nie pomogły, rzucała w nich petardami dymiącymi i łzawiącymi. Robotnicy odrzucali je, dokładając kamienie i cegły. Po jakimś czasie protestujący zaczęli oddalać się od tego miejsca. Pan Romuald przyczynił się do nagrania całego zdarzenia. Wpuścił redaktorów do swojego mieszkania, z którego był bezpośredni widok na bitwę, a później zaprowadził ich na 10 piętro budynku, skąd obserwowali dalszy przebieg wydarzeń.
Siedziba PZPR
Wszystkie nurty manifestujących spotkały się pod gmachem Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej przy Placu Żołnierza. To tam wydarzyło się najwięcej. Śpiewano „Rotę” i hymn. Ludzie wdarli się przez okno do budynku dzisiejszego banku. Tam niszczyli wszystko, co wpadło im w ręce i wyrzucali przez okna. Wszystko płonęło. Milicja była bezradna. Robotnicy chcieli poprzebijać im opony, ale były na to odporne. Od strony stoczni zaczęły zbliżać się oddziały wojska w maskach przeciwgazowych. Zaczęły nacierać na protestantów. Gmach był nie do uratowania, więc opuszczono go. Całość akcji przeniosła się na Plac Solidarności. Swą nienawiść manifestanci skierowali na gmach milicji. Pan Romuald wraz z kolegami obserwował wydarzenia z metalowej łodzi. Później tą łodzią wywarzono drzwi budynku (do tej pory są zamurowane). Do środka wrzucano butle z benzyną, ale co się zapalało, zaraz gasło. W pewnym momencie zaczęły padać strzały. Ktoś został rozjechany przez samochód. Protestanci zaczęli sobie zdawać sprawę, że sytuacja jest poważna. Zachowując dumę, pan Romuald z kolegami wycofali się. Po drodze widzieli trupy. Ludzie skakali przez okna, żeby się uratować. Na szczęście można było liczyć na lekarzy ze szpitala przy ul. Starzyńskiego, gdzie zanoszono rannych.
Zacieśnienie strajku
Rozpoczął się dzień drugi. Wszyscy chcieli dostać się do pracy. Na każdym wydziale w stoczni był ogromny ruch. Przez radio został ogłoszony komunikat o wyborze piątek wyborczych. Pan Romuald został zgłoszony do piątki swojego wydziału. Następnie dostał się do Komitetu Strajkowego, utworzonego z kilku osób, spośród piątek wszystkich wydziałów. Przydzielono mu mężczyznę i dwie kobiety. Odpowiadali za radiowęzeł. Strajk stoczniowy przerodził się w ogólnomiejski. Mieszkańcy Szczecina przynosili stoczniowcom żywność. W ten rejon wojsko przydzieliło największe siły. Tego dnia do strajku przyłączyło się 117 zakładów pracy.
Rozmowy z władzami
Nastał dzień trzeci. Do protestu dołączały kolejne zakłady. Komunikacja miejska jest zawieszona. Ze strony władz doszły informacje o chęci negocjacji. Rozmowy odbyły się w Technikum Budowy Okrętów. Romuald Wydrzycki również był tam obecny. Nagrywał wszystko na magnetofonie. To spotkanie nie doprowadziło do niczego konkretnego. Ustalono m.in. cofnięcie podwyżek i nie karanie strajkujących. Dnia 22.12. rozmowy powtórzono w Urzędzie Wojewódzkim na Wałach Chrobrego. Doszli do porozumienia. Pan Romuald wydał przez radio komunikat, że strajk zostaje zawieszony oraz prośbę o uruchomienie komunikacji. Po tych wydarzeniach Komitet Strajkowy wrócił do stoczni ciesząc się, że nic im się nie stało. Niektórzy nie zgadzali się z końcem protestu i dalej go kontynuowali.
Zmiana dowódcy
Skończyły się rządy Władysława Gomułki. Władzę objął Edward Gierek. Według pana Romualda był to dobry okres. Wyprodukowano Poloneza, Polska się wzbogaciła (pożyczyła pieniądze od innych państw), w sklepach częściej były pomarańcze. Gierek obiecał, że strajkujący nie będą prześladowani, że skończy się bicie i strzelanie do ludzi (nie dotrzymał tych przyrzeczeń).
Tragiczne skutki
We wszystkich wydarzeniach na wybrzeżu zginęło około 45 osób. W grudniu ’70 w Szczecinie zginęło 17 osób (w tym nienarodzone dziecko). Najwięcej osób zginęło z rąk wojska, jednak są ludzie, którzy wierzą, że milicja, by móc strzelać do ludzi przebrała się w wojskowe mundury. Władze miały rozkaz, by strzelać tylko w nogi, ale byli liczni poszkodowani od strzału w plecy. Pogrzeby odbywały się nocą, by nie doszło do demonstracji. Na nagrobkach fałszowano daty zgonu. Tuszowano sprawę, w gazetach nie było prawdziwych informacji. By dostać odszkodowanie, bliscy ofiar musieli opisywać dokładnie wszystko, co zmarły miał na sobie w chwili śmierci, łącznie z bielizną.
Prześladowania
P. Romuald Wydrzycki był cały czas obserwowany. Miał w domu dwie rewizje. Kojarzono go ze wszystkimi akcjami przeciw władzy. Nie zezwalano mu na wyjazdy służbowe poza granice kraju. Jak dowiedział się po latach, donosili na niego najbliżsi przyjaciele. Kilka lat po grudniu ’70 został zgarnięty z ulicy przez milicję. Został poważnie pobity. Te traumatyczne przeżycia zostawiły w nim głębokie, wciąż świeże rany. Wyznał, że ciągle się boi.
Poprawa
Ten okres miał ogromny wpływ na późniejsze wydarzenia w kraju. Na szczęście są one już za nami. To właśnie wtedy po raz pierwszy w manifestacjach użyto słowa SOLIDARNOŚĆ. W dzisiejszej Polsce są  o niebo lepsze warunki życia. Ludzie mają większe prawa, nie obawiają się represji ze strony władz. Cieszmy się z tego i doceniajmy fakt, że nie żyjemy w tamtych czasach.
Trafne inwestycje
W końcu z czystym sercem możemy powiedzieć, że Urząd Miasta Szczecina korzystnie wydaje pieniądze. Wybrane klasy z licznych szkół udały się na spotkania z osobami uczestniczącymi w grudniu ’70 (m.in. p. Romualdem Wydrzyckim). Uczniowie mieli również okazję do spaceru trasą manifestacji wraz z przewodnikiem. Wskazywał im wszystkie miejsca, które miały związek z protestem. Trasa ciągnęła się od Sądu Wojewódzkiego, obok Komendy Policji i szpitala przy ul. Starzyńskiego, do pomnika Anioła Wolności. Miasto zainwestowało także w obchody 40 rocznicy. Przed wejściem do stoczni pojawił się nawet prezydent Bronisław Komorowski. Na ul. Dubois odbyła się rekonstrukcja bitwy, na której pojawiło się wielu nauczycieli ze swoimi podopiecznymi.
Oczami nowego pokolenia
Młodzi ludzie chętniej zapamiętują takie żywe lekcje historii. Jest to całkiem inne spojrzenie na przeszłość. O emocjach ludzi, którzy przeżyli te zdarzenia, nie przeczytamy w książce. Żaden z podręczników nie pokaże, którym oknem robotnicy wdzierali się do dzisiejszego budynku sądu. Tego typu akcje są bardzo pozytywnie odbierane przez nastolatków i nauczycieli. Zwykłe wykłady nie mogą się równać z ich oryginalnością i dokładnym oddaniem wszystkich faktów. Na pewno nie były stratą czasu, pomimo, że początkowo miały być tylko szansą nieobecności w szkole. Przechodząc przez Plac Solidarności, każdy z uczestników imprezy będzie wspominał wydarzenia grudnia 1970 r. w Szczecinie. Nie zapominajmy o ogromnym poświęceniu ludzi, którzy nie bali się sprzeciwić władzy. To oni zapoczątkowali łańcuch wydarzeń, który doprowadził do upadku komunizmu w Polsce.
Sylwia Marszałek
Spotkanie z byłym stoczniowcem
Dnia 10 grudnia 2010r. klasa 3 c z Gimnazjum nr 10 w Szczecinie spotkała się z Panem Romualdem Wydrzyckim, byłym stoczniowcem w siedzibie redakcji „Kuriera Szczecińskiego”.
Opowiedział o wydarzeniach z 17 grudnia 1970r., w których sam uczestniczył.
Lepsze czasy
Dziś możemy powiedzieć, że żyjemy jak w bajce, tamte czasy mamy już za sobą, po powstaniu „Solidarności” i zmianie władz wszystko się zmieniło. Nikt nie boi się wyjść na ulicę. Jednak nie możemy całkiem wykreślić z życia, że nic wtedy się nie wydarzyło. Ludzie, którzy to przeżyli i przetrwali tak, jak Pan Romuald najlepiej wiedzą,  jak wtedy się żyło i ile ludzi musiało zginąć, żeby nadeszły te lepsze czasy.
Poszliśmy zobaczyć upamiętniające miejsca, pomniki, tabliczki oraz budynki.
Opinie uczniów
Żywa lekcja historii była dużo ciekawsza i bardziej interesująca od zwykłej lekcji historii.
Takie spotkanie zapamiętam na bardzo długo, bardziej niż bym przeczytała te informacje z książki czy Internetu. Widać było ogromne zdziwienie uczniów, sama nie mogłam uwierzyć, że wszystko wydarzyło się w Szczecinie. Słuchając Pana Romualda przeżywaliśmy tamte wydarzenia razem z nim. Tak, jak byśmy sami w nich uczestniczyli. Takie spotkania są potrzebne dla młodego pokolenia, ukazują prawdziwe fakty i nie dają zapomnieć historii.
Klaudia Antkowiak
Krwawy Grudzień 1970 roku w Szczecinie
Ofiary
    W strajku zginęło łącznie 16 osób. Nie wszyscy, którzy polegli brali udział w manifestacjach. Jedną z takich poszkodowanych była młoda dziewczyna. Kula skierowana do robotników wpadła do jej mieszkania przez okno. Zginęła na miejscu. Przykrą ciekawostką jest, że w tym czasie w jednym z tramwajów jechała kobieta w ciąży, którą wypchnięto z pojazdu. Niektórzy uważają, że jej nienarodzone dziecko jest siedemnastą ofiarą grudnia 1970 roku.
    Wymieniony wcześniej pan Romuald Wydrzycki opowiadał o sposobie otrzymywania odszkodowań, o które ubiegały się rodziny ofiar. Mówił: ,,Było to niewdzięczne. Rodziny musiały wypełniać papiery, w których trzeba było napisać o stopniu zakrwawienia, np. bielizny...’’. Niektórzy, nie chcąc pisać tak brutalnych szczegółów, niestety nie otrzymywali pieniędzy.
Dzisiejszy Szczecin
    Młodym ludziom na pewno trudno wyobrazić sobie, co czuli robotnicy i ich rodziny. Dlatego władze miasta Szczecin postanowiły zorganizować rekonstrukcję wydarzeń, które rozegrały się na ulicy Dubois. Pozwoliło to na pokazanie mieszkańcom, jak naprawdę wyglądały wydarzenia, które miały miejsce czterdzieści lat temu. Oprócz tego zorganizowane zostały ,,żywe lekcje historii’’ dla szczecińskiej młodzieży. Dzięki nim można było dowiedzieć się, jakie uczucia i emocje mieli w sobie protestujący. W żadnych podręcznikach o tym nie przeczytamy.
    Na Placu Solidarności w Szczecinie w 2005 roku odsłonięto rzeźbę upamiętniającą grudniowe wydarzenia. ,,Anioła Wolności’’ wyrzeźbił Czesław Dźwigaj. Po prawej stronie rzeźby umieszczono nazwiska ofiar. Co roku zapalany jest znicz znajdujący się w rękach anioła. Przypomina to mieszkańcom o tragedii, która rozegrała się w naszym mieście.
    Zginęło 16 osób. Najmłodsza z nich miała szesnaście lat. Możliwe, że to właśnie dzięki tym ludziom szczecinianie mogą cieszyć się wolnymi związkami zawodowymi i pełnymi półkami sklepowymi. Ważne, aby każdy mieszkaniec Szczecina wiedział o tym, co rozegrało się 40 lat temu. Mam nadzieję, że po tym reportażu, każdy będzie wiedział, że robotnicy oddali za przyszłość swoją krew.
Ela Burlingis
MŁODZIEŻ WOBEC HISTORII
    Przypadkowi uczniowie klasy 3c Gimnazjum nr 10 zostali spytani, co wiedzą o wydarzeniach grudnia 1970r. W większości odpowiedzi były wymijające albo bardzo ogólne. Dopiero po przeprowadzonej specjalnej lekcji historii, gimnazjaliści dowiedzieli się, że w naszym mieście działa się historia.
ŻYWA LEKCJA HISTORII
    Uczniowie klasy 3c zostali wybrani i mieli zaszczyt spotkania z uczestnikiem szczecińskich strajków panem Romualdem Wydrzyckim. Opowiedział on o szczegółach ówczesnych wydarzeń z subiektywnej strony strajkującego stoczniowca. O wiele bardziej zostały one zapamiętane od wykładów z lekcji historii, ponieważ pan Wydrzycki mówił o tamtych zdarzeniach z emocjami i to przemówiło do słuchaczy.
Po wysłuchaniu opowieści, uczniowie wraz z przewodnikiem i panem Wydrzyckim wyruszyli na ulice miasta i wówczas mogli wyobrazić sobie, co działo się dokładnie w przedstawianych  miejscach 40 lat temu.
40 LAT PÓŹNIEJ
    17 grudnia 2010r. w godzinach przedpołudniowych odbyła się rekonstrukcja wydarzeń sprzed 40 lat. Na ul. Dubois zebrały się dziesiątki uczestników i setki widzów, w tym uczniowie klasy 3c. Wydarzenia zostały odtworzone w sposób tak realny, że na twarzach nie gościły uśmiechy. Każdy wczuł się w przedstawiane sytuacje niczym uczestnik zdarzeń grudnia ’70. Wybuchy, dym, gaz, krzyki, groźby, wykrzykiwane hasła, ubiór, okolica… Wszystko to pomogło uwierzyć, że żyjemy w tych czasach.
ŚWIADOMOŚĆ GIMNAZJALISTY
    Większość widzów powróciła do domów w nastrojach zadumy i rozmyślań, jednak nie wszyscy. Wracając usłyszeń można było młodzież, która używając wulgaryzmów rozmawiała na temat ostatniej godziny. Śmiechy i pogardliwy ton świadczyły o tym, że uczniowie nie zrozumieli przekazu z rekonstrukcji grudniowych wydarzeń.
Niestety młodzież XXI w. nie jest świadoma historii swojej ojczyzny. Lecz problemem nie jest zdobycie informacji, bo w dzisiejszych czasach wiedzy nie czerpie się tylko z książek, ale także z telewizji i Internetu. Problemem jest chęć do poznawania swojej historii. Młodzież nie jest tym zainteresowana i nie widzi potrzeby w uczeniu się o przeszłości. A powinno tak być. Powinniśmy robić wszystko, aby przyszłe pokolenia nie straciły świadomości narodowej i wiedzy o bogatej historii Polski.
Natalia Lis
Pamiętny grudzień
     Podczas opowieści padały różne pytania, koledzy i koleżanki chcieli się dowiedzieć, jak najwięcej o tak ulotnych szczegółach, jak lęk, strach, obawa o życie, która towarzyszyła stoczniowcom. Pan Romuald przyznał, że nie czuł strachu, działania były wykonywane instynktownie, spontanicznie. Dzięki wysokiej adrenalinie, strach nie był odczuwalny
Jestem przekonany, że opowieść pana Romualda zrobiła duże wrażenie na słuchaczach, bowiem niektórzy koledzy, zwykle dosyć dowcipni, nagle spoważnieli. Zauważyłem również, że pomimo upływu tak wielu lat, wydarzenia te wywierają nadal duże emocje i wzruszenie u wspominającego tą historię.
      Ze spotkania wyszliśmy bogaci w nową wiedzę, ale był to koniec tylko prelekcji.
Następnie udaliśmy się pod pomnik Anioła Wolności oraz Komendę Policji. Pan przewodnik opowiadał nam o wydarzeniach, które miały tam miejsce. Zrobiono nam też kilka zdjęć, z których jedno ukazało się następnego dnia w Kurierze Szczecińskim. Potem przemieściliśmy się na plac Żołnierza, gdzie usłyszeliśmy kilka słów o dawnym Komitecie Wojewódzkim PZPR. Kiedy wszyscy zmarzli już wystarczająco, zostaliśmy zaproszeni do restauracji „Zamkowej” na pyszny obiad. Było to zwieńczenie ciekawego dnia.
     Niektórzy historycy uważają, że bez grudnia’70 i strajków w styczniu’71 w stoczni szczecińskiej, nie byłoby sierpnia’80 mimo, że oba wydarzenia z przełomu 1970/71 zakończyły się jedynie obietnicami ze strony władz, które oczywiście nie zostały później spełnione.
 
Michał Bogdanowicz

DEBATA SAMORZĄDOWA

        Dnia 17.11.2010 r. uczniowie należący do sekcji naukowej przeprowadzili debatę na temat wyborów samorządowych. 

Na początku rozmawialiśmy co to są wybory samorządowe, samorządność i kto może brać udział w głosowaniu. Rozmawialiśmy również o tym, jak kandydaci startujący w wyborach zachęcają nas do oddania głosu właśnie na nich (rozdają ulotki, wysyłają listy, rozwieszają plakaty, w Internecie włączają się reklamy z ich filmami  wyborczymi itp.). Po krótkiej dyskusji podzieliliśmy się na grupy pięcioosobowe. Celem każdej z nich było wypisanie jak największej ilości haseł, rymowanek, wierszyków zachęcających dorosłych ludzi do wzięcia udziału w wyborach. Niektóre hasła były śmieszne, niektóre poważne m.in.:

Czy to Pudzian, czy to Doda, idź zagłosuj to nie szkoda!

Prawo wyborcze przysługuje każdemu, wykorzystaj je więc, gdy jest okazja ku temu!

Głosując nie tracisz dumy!

Nie głosujesz, nie narzekaj!

Jeśli zagłosujesz, swego głosu nie zmarnujesz!

Nie bądź durny, wrzuć głos do urny!

Nie pozwól decydować innym. Głosuj sam!

Oddaj głos- od tego zależy nasz los!

Głosuj w wyborach, nie znikaj jak kamfora!   

I wiele, wiele innych.

Wszyscy przedstawiciele mieli przekazać swoim klasom te hasła wyborcze, aby uczniowie przekazali je najbliższej rodzinie, aby frekwencja głosujących wzrosła. To był główny cel naszego spotkania, z którego dowiedziałam się wiele ciekawych rzeczy.

Maria Dudzik, kl. IB

 

NARODOWE ŚWIĘTO NIEPODLEGŁOŚCI

Jak co roku, 10 listopada odbył się uroczysty apel z okazji Święta Niepodległości. Zgromadzeni w sali gimnastycznej uczniowie byli świadkami lekcji historii prowadzonej przez uczniów klas III B, C i E. Najważniejsze fakty związane z walką Polaków o niepodległość przedstawione zostały w zwięzły sposób. Rozmowie uczniów i nauczycielki towarzyszyła prezentacja multimedialna prezentująca m. in. portrety naszych narodowych bohaterów, np. Jana Henryka Dąbrowskiego, Piotra Wysockiego czy Józefa Piłsudskiego.

Słowa i obrazy podziałały na widzów, którzy brawami podziękowali artystom za trud przygotowania apelu.

 http://www.gim10.szczecin.pl/manager_pliki/80/niepodleglosc%201.jpg  http://www.gim10.szczecin.pl/manager_pliki/80/niepodleglosc%202.jpg  http://www.gim10.szczecin.pl/manager_pliki/80/niepodleglosc%203.jpg

 http://www.gim10.szczecin.pl/manager_pliki/80/niepodleglosc%204.jpg  http://www.gim10.szczecin.pl/manager_pliki/80/niepodleglosc%205.jpg  http://www.gim10.szczecin.pl/manager_pliki/80/niepodleglosc%206.jpg

 

ŻYWA LEKCJA HISTORII

4 listopada odwiedzili naszą szkołę rycerze z Bractwa Rycerskiego Kerin. Zaprosili uczniów do wzięcia udziału w żywej lekcji historii. Klasy drugie przeniosły się w czasy średniowiecza, kiedy panował Mieszko I, a Polska przyjęła chrzest. Natomiast klasy trzecie miały okazję bliżej poznać sposoby walki i modę XVII wieku.
Oto kilka uwag uczniów klasy IIC na temat tych nietypowych zajęć.

„Na takiej lekcji możemy zaobserwować, że uczniowie chętniej się zgłaszają i nie sprawiają wrażenia znudzonych. Wszyscy uczniowie są pozytywnie nastawieni do tej formy nauki i chętnie w niej uczestniczą. Podczas tego typu lekcji czas płynie szybciej niż na zwykłej lekcji.”

Wiktor Kodrzycki


„W tym przedstawieniu historycznym uczniowie nie tylko biernie uczestniczyli, ale niektórzy z nas mieli okazję wziąć w nim udział, wcielając się w postacie historyczne, takie jak Mieszko I, i odgrywając role w scenkach wyreżyserowanych przez prowadzącego. Możemy powiedzieć, że w ten sposób sami przeżyliśmy wydarzenia z historii i na trwale pozostaną one nam w pamięci.”

Patryk Kacprzak


„Zabawne jak i nietypowe przedstawienie sytuacji sprawia, że sprawniej odnajdujemy się w poszczególnym temacie i jesteśmy w stanie go szybciej, lepiej i efektywniej zapamiętać.”

Klaudia Podgórska


„Wykładowca, poprzez różnego rodzaju konkursy i zabawy, w szybki i prosty sposób uczy nas historii. Inscenizuje pokazy, w których biorą udział uczniowie. Sami możemy się poczuć jak Mieszko I lub Dobrawa.”

Magdalena Steczek

 

Rok szkolny 2009/2010

CZYM JEST OJCZYZNA?

Na to pytanie mogli sobie odpowiedzieć uczniowie na spotkaniu zorganizowanym przez klasę II B z okazji Święta Flagi i rocznicy uchwalenia konstytucji 3 maja. Przedstawiony został krótki rys historyczny na temat okoliczności uchwalenia pierwszej polskiej konstytucji. Prowadzące uczennice przypomniały o Sejmie Czteroletnim, konfederacji targowickiej oraz o wojnie z Rosją. Polska poezja oraz muzyka i śpiew uświetniły uroczystość skłaniającą do refleksji i przemyśleń. 

 MARSZ PAMIĘCI

13 kwietnia, w Dzień Pamięci Ofiar Katynia, wzięliśmy udział w uroczystości otwarcia wystawy „Zbrodnia Katyńska” oraz w Marszu Pamięci zorganizowanym przez Instytut Pamięci Narodowej. Oddaliśmy cześć nie tylko ofiarom zbrodni sowieckiej sprzed 70 lat, ale również tym, którzy zginęli w katastrofie lotniczej 10 kwietnia. Wśród nich był pan Janusz Kurtyka, prezes IPN-u, pomysłodawca wystawy. Zapalony znicz i wiązanka biało-czerwonych kwiatów stały się symbolem naszej pamięci i hołdu, jaki złożyliśmy wszystkim poległym na katyńskiej ziemi.

 

 

FOTORELACJA Z OBCHODÓW DNIA NIEPODLEGŁOŚCI

SZCZECIN - PLAC SZARYCH SZEREGÓW autor Joanna Kaczor

 

swieto niepodleglosci swieto niepodleglosci  swieto niepodleglosci

swieto niepodleglosci swieto niepodleglosci  swieto niepodleglosci

swieto niepodleglosci swieto niepodleglosci  swieto niepodleglosci

swieto niepodleglosci swieto niepodleglosci  swieto niepodleglosci

swieto niepodleglosci swieto niepodleglosci  swieto niepodleglosci

  swieto niepodleglosci

70 LAT TEMU...


17 września minęła 70 rocznica ataku Związku Sowieckiego na Polskę. Armia Czerwona przekroczyła wschodnią granicę Rzeczypospolitej, realizując jednocześnie postanowienia paktu Ribbentrop – Mołotow, który to pakt nazywany jest IV rozbiorem Polski. Tysiące polskich wojskowych dostało się do niewoli. Przez kilka miesięcy przetrzymywani byli w specjalnych obozach. Wiosną 1940 roku Józef Stalin podpisał dokument nakazujący likwidację jeńców. Mordowano ich w kilku miejscach. Najbardziej znanym miejscem kaźni polskich oficerów jest las katyński. Pamiętając o wydarzeniach sprzed 70 lat, delegacja uczniowska złożyła kwiaty pod Krzyżem Katyńskim na Cmentarzu Centralnym. Oddaliśmy hołd tym wszystkim, którzy walczyli w obronie naszego państwa.

     

 

MOJE MIEJSCA PAMIĘCI


1 września minęła 70 rocznica wybuchu II wojny światowej. W całym kraju odbyły się rocznicowe uroczystości. My również wzięliśmy udział w obchodach tego dnia. Włączyliśmy się do akcji „Moje miejsca pamięci” polegającej na złożeniu kwiatów w miejscach związanych z II wojną światową.  Delegacja naszego gimnazjum złożyła wiązankę przy głazie poświęconemu Januszowi Korczakowi. Ten lekarz, pedagog i pisarz żydowskiego pochodzenia (autor „Króla Maciusia I”) zginął w obozie zagłady w Treblince. Został tam wywieziony z warszawskiego getta wraz z dziećmi z sierocińca, który założył przed wojną. Pozostał ze swoimi podopiecznymi do końca, mimo że miał możliwość ucieczki.